Posty

Nowy początek...

Nowy początek i nowa ja. Dużo się zmieniło w moim życiu. Nie będę wdawać się w szczegóły ale obecnie przebywam za granicą, pracuje i zamknęłam pewien etap w swoim życiu. Kosztowało mnie to dużo nerwów i płaczu ale w końcu jestem szczęśliwa. Na dniach zaczynam nową pracę i mam nadzieję,że jakoś się odnajdę w tej nowej sytuacji. Nie myślałam, że tak to się zakończy ale czy można się obronić przed miłością...Rodzina kiepsko przyjęła moją decyzję ale pomału akceptują te zmiany i mam nadzieje, że  się przyzwyczają do nowej sytuacji.
Niestety te zmiany kosztowały mnie sporo nerwów i ucierpiało na tym moje zdrowie. Odezwała się choroba jelit i naprawdę prawię się już poddałam ale całe szczęście mam obok siebie osobę, która mnie wspiera i kocha taką jaka jestem. Nie chudszą , ładniejszą tylko kocha mnie, mój sposób bycia, charakter, tatuaże .
W listopadzie zrobiłam kolejny tatuaż, dość spory bo na całym udzie ale tym razem moja druga połówka była ze mną te 8 h i wspierała mnie podczas tatuowa…

Zagubiona...

Pogubiłam się w tym wszystkim...w swoich uczuciach, pragnieniach...w swoim życiu...Za nami kolejny kryzys ale mimo to brakuje mi czegoś w życiu...tej radości z życia...brakuje sama nie wiem czego, kogo...Jestem zagubiona...Tęsknie chociaż wiem, że to nic nie da...że to nie ma sensu, że i tak nie odważę się podjąć pewnej decyzji...Przed naszym ślubem byłam szczęśliwsza i to o wiele...W szarej codzienności można się pogubić...zwłaszcza kiedy się człowiek mija z tą drugą połówka. Odliczam dni do urlopu. Do naszego wspólnego długiego urlopu w sierpniu i wyjeździe do Zakopanego. Bardzo tego potrzebujemy by na nowo pobyć ze sobą i odetchnąć od tej codzienność , która czasami może przytłaczać. Nie podoba mi się, że co niektóre osoby wtrącają się w nasze życie i to czasami odnoszę wrażenie, że za bardzo. Czuję ciągłą presje odnośnie bycia mamą ale jakoś nie  po drodze mi do macierzyństwa. Szkoda tylko, że niektórzy nie potrafią tego uszanować.

wróciłam...

Znowu długo mnie tu nie było ale ciągle jakoś brakuje mi czasu...Dodatkowo małe problemy w pracy i w małżeństwie spowodowały, że nie miałam ochoty tutaj wchodzić i coś pisać za co was przepraszam. Zmieniłam wygląd jak widzicie i przez przypadek usunełam listę blogów na które zaglądam więc proszę zostawcie swoje adresy na dole :)
Co u nas słychać?  Między mną a mężem jest lepiej. Zrobiliśmy sobie spontaniczny wypad do Wrocka aby troszkę się odciąć od tego wszystkiego i pomogło :) Jak człowiek jest we dwoje w innym miejscu to tak jakoś lepiej się czuje. Przynajmniej my tak mamy :)
Od dzisiaj do wtorku mam 4 dni urlopu ponieważ przyjechała siostra i razem wyprawiamy urodzinki :)  Jak ten czas szybko leci, w tym roku ostatni raz dwójka z przodu... Pogoda dopisuje więc i humorek jest :) Planujemy grila jutro a w niedziele jadę z mężulem na konwent tatuaży do Wrocka i ciesze się jak dziecko :)  Posiadam trzy tatuaże ale  nie długo będą już cztery :) Nie wiem czy kiedyś przestane :) Uciekam …

długa przerwa...

Żyje i mam się dobrze. Nie wiem co się ze mną dzieje ale ostatnio w ogóle nie mam czasu i chęci aby tu zajrzeć. Mam nadzieje że mi to wybaczycie :)
U nas wszystko dobrze chociaż czasami dopada nas jakiś kryzys ale trudno się dziwić jak człowiek się ciągle mija.  W lutym zakończyłam poprawkę tatuażu na boku i jestem zakochana tak pięknie wyszedł :) Fakt kosztowało mnie to trochę bólu ale było znieczulenie więc jakoś to ogarnęłam. Całe szczęście towarzyszył mi mężu na obydwu sesjach, bo studio w innym mieście i trzeba było dojechać samochodem. Czeka mnie jeszcze kilka poprawek, bo jeszcze napis przebija ale to już na spokojnie.  Od stycznia zapisałam się na siłownie i sumiennie chodzę. Zakupiłam cały strój : buty ,leginsy, koszulki i się jaram jak dziecko :) Wczoraj przyszła druga para leginsów bo muszę mieć coś na zmianę i są cudowne :) Staram się tak dwa maksymalnie trzy razy w tygodniu być na siłowni :) Nie poddaje się ale czekam aż będzie ciepło wtedy chyba zostanę przy ćwiczeniach …

grudniowo...

Jak zawsze nie mam czasu na pisanie. Tyle się ostatnio dzieje, że trudno mi się zebrać i wejść tutaj i coś dla was napisać. Mam nadzieje, że mi to wybaczycie :)
Już mamy grudzień. Czas tak szybko leci, że zanim się obejrzę to już będzie kolejny rok. W grudniu jak co roku dużo pracy. Grafik bardzo napięty ponieważ mamy pozwolenie na nadgodziny. Trzeba będzie jakoś pogodzić zarówno prace, dom oraz przygotowania do świąt. Jakoś damy radę :) Mąż niestety też w święta pracuje ale u niego to norma niestety. Ja też pracuje w Wigilię i Sylwestra więc mało wolnego w grudniu mam ale przeżyje, bo będzie lepsza wypłata:)
Mikołajki bardzo miło spędziliśmy bo wybraliśmy się do kina na Underworld Wojny krwi :) Polecam serdecznie jak lubicie takie filmy :) Później obiad , małe zakupy a popołudniu odwiedziliśmy naszą chrześnice no bo Mikołaj o niej przecież pamiętał:)
Między mną a mężem raz lepiej a raz gorzej :) Wiadomo jak w małżeństwie. Są dobre chwile ale i są też gorsze.  Dogadujemy się ale jeżel…

cała i zdrowa:)

Jestem i mam się dobrze. Jak zwykle brak czasu na cokolwiek :) Jakoś brakuje mi weny na pisanie i dlatego jest mnie tu mało ostatnio.  Wczoraj zrobiłam już długo wyczekiwany tatuaż :) Na drugim boku. Ciesze się jak dziecko. Miał być trochę mniejszy ale 8 wersów trudno było zmieść na boku aby nie był aż taki duży. Jestem zadowolona bardzo chociaż nie będę ukrywać, że tatuaż na żebrach to jest tragedia. Ból jest niedo opisania ale mimo wszystko dałam radę i skończyliśmy w 2 h :) Całe szczęście wczoraj i dziś mam wolne więc to pierwsze i kolejne smarowania będą w domku bez pośpiechu :) W styczniu natomiast będę poprawiała kwiaty, bo nie jestem zadowolona z tego jak wyglądają :) Kasa prawie uzbierana więc jest dobrze :) A co u nas słychać? Pomalutku do przodu. Zaraz święta więc temat prezentów jest teraz na tapecie u nas:D Komu co kupić itp. Niestety mój mąż w święta ma nocki więc trochę smutno będzie bez niego ale taka ma pracę i nic na to nie poradzę. Super nam się układa i to najważnie…

pomieszane z poplątanym:)

Znowu mnie porwało życie ale to dobrze. Ja nie narzekam :) Ostatnio mieliśmy z mężem pierwszą rocznice ślubu. W ramach tego,że wybraliśmy ten hotel a nie inny na wesele mieliśmy darmową kolacje na rocznicę :) Kolacja było smaczna i jakimś cudem wcisnęliśmy nawet deser:) Cudownie było znaleźć się w hotelu gdzie było wesele. Powspominać wszystko aż się łezka zakręciła w oku:) W ramach naszej rocznice rodzinka nam zrobiła imprezkę i nawet zamówili taki sam tort jak mieliśmy na weselu :) Zdziwiliśmy się bardzo no i do tego były prezenty:) Dostaliśmy upragnioną mikrofale srebrną, porządne żelazko no i taki wielki wiatrak:) Żelazko magia naprawdę. Nigdy nie sądziłam, że polubię prasowanie:) Mężu miał mały wypadek w drodze do pracy a właściwie spotkanie z sarną ale całe szczęście samochód już naprawiony i jeździ :) Żyjemy sobie i cieszymy się sobą. Coraz bardziej doceniam fakt, że mamy własne mieszkanie naprawdę. Nie każdy ma takie szczęście.  Teraz w pracy mam maraton ale już za 8 dni jadę …